Od miesiąca chodzę na wf studencki na koszykowkę, bo nie pasują mi już godziny aerobiku. Musze przyznać, że chociaż byłam 3 razy, to czuję że dużo daje mi ten sport. Można się wybiegać, spocić, angażuje się mięśnie nóg, rąk, brzuch. Wszystko działa, a po zajęciach czuje się, że się ćwiczyło. Polecam wam koszykowkę cz inny sport z piłką np. piłkę nożną. Wiem, to są męskie sporty, ale dziewczyny też się tym dobrze bawią i dobrze to wplywa na ich ciała :)
nie znoszę kosza, ale jak byłem młodszy o 15 kg :> to grało się w siatkówkę. kosz jest za mało zaskakujący jak dla mnie i przez to nudny...
Ja nie lubię kosza, siatkówki czy innych sportów drużynowych, nigdy nie byłam w tym dobra, zawsze ciężko współpracowało mi się na boisku, szczególnie ze sprawniejszymi ode mnie. Wolę cwiczenia indywidualne np. bieganie czy taki aerobik. Ale fajnie, że zachwalasz inne sposoby ruszania się niż popularne tańce, aerobiki czy inne jogi.